Czy pamiętacie jeszcze, jak grało się w klasy i kapsle, pokonywało tor przeszkód i skakało na skakance… A jak smakowała wata cukrowa i guma balonowa? Załóżmy więc różowe okulary i z okazji Dnia Dziecka udajmy się w językową podróż w cudowny świat dzieciństwa, bo There is no land like the land of your childhood:)

Wspomnienia dotyczące dzieciństwa to dla większości z nas okres zabaw podwórkowych (outdoor games), które w niezwykły sposób rozwijały naszą wyobraźnię.

Beztroskie zabawy pod chmurką (open-air :) od rana do nocy, przerywane jedynie wołaniem na obiad, dawały poczucie wolności i nieograniczonej swobody. Do najpopularniejszych zabaw na świeżym powietrzu należały:

  • gra w kapsle (bottle caps), najlepiej na pogórkowatym terenie, z wieloma przeszkodami (obstacles) lub krętej (curved) trasie wyznaczonej kredą (chalk) lub patykiem (stick).
  • zabawa w ciuciubabkę (blind man's bluff) - jedno dziecko było ciuciubabką, której zasłaniało się oczy (blindfolded). Pozostałe dzieci rozbiegały się (to scatter), a ciuciubabka na hasło „łap nas!” dążyła do złapania jednego z uczestników gry nie odsłaniając swoich oczu, starając się podążać (to follow) za dochodzącymi głosami (sounds)
  • gra w klasy (hopscotch), w której najważniejsze było utrzymanie równowagi (keeping balance), gdyż ewentualna skucha (missing) groziła koniecznością rozpoczynania gry od początku:(

  • skakanie na skakance (skipping/rope jumping) - w zabawie brały udział minimum 3 osoby- dwie kręcące i jedna skacząca. Ale im więcej dzieci, tym lepsza zabawa. Kto skusił (missed), zmieniał się z kręcącym.
  • tor przeszkód (obstacle race) - im więcej utrudnień (hurdles/obstacles) na naszej drodze tym bardziej ekscytująca zabawa!
  • przeciąganie liny (tug of war) - czyli konkurencja (competition) wymagająca siły (strength) i sprytu (smartness) Wygrywała drużyna, która pierwsza przeciągnęła linę (rope) do siebie razem z przeciwnikami (competitors)
  • zabawa w chowanego (hide and seek) - jedna osoba kryła, czyli zasłaniała oczy i liczyła na głos (to count out loud), oczywiście bez podglądania (no peeking!) pozostałe się chowały (to hide). Po odliczeniu, i rzuceniu hasła ‚Ready or not here I come’ rozpoczynały sie poszukuwania (seeking).

Oprócz gier i zabaw podwórkowych ogromnym powodzeniem cieszyły się osiedlowe place zabaw (playgrounds) i pamiętny przyblokowy trzepak (carpet hanger), którym, wbrew jego pierwotnemu przeznaczeniu, na większości osiedli zawładnęły dzieci, traktując jako doskonałe miejsce do robienia fikołków (tumbles) i wygibasów, zawsze w towarzystwie kolegów i koleżanek z sąsiedztwa (neighbourhood).

A po dniu pełnym wrażeń i powrocie z ‚dworu’, czekała na nas nagroda przed snem w postaci wieczorynki…

Początkowo takiej:

A później także takiej:

Oczywiście dzieciństwo to także niezapomniane smaki (flavours), jak magiczna chmurka na patyku, czyli wata cukrowa (cotton candy) czy guma balonowa (bubble gum) z historyjkami do wymiany - słynna Donaldówka i Turbówka, i rzeczywistość widziana przez różowe okulary (rose-tinted spectacles).

Pielęgnujmy zatem wspomnienia z dzieciństwa, a dzięki nim zachowamy młodość, czego z okazji Dnia Dziecka sobie i Wam życzymy!

A na koniec zobaczmy czego o swoim dzieciństwie z fotografii sprzed lat dowiedziała się Ellen:)