Wszyscy pamiętamy ze szkoły naukę z podręczników i wytarte okładki książek, takich jak New English File. Z lepszymi bądź gorszymi skojarzeniami, kilka lat po skończeniu szkoły dochodzimy do wniosku, że 'coś z tym językiem trzeba dalej robić'. Dziś motywacją nie jest już szkolna ocena, ale praca, podróże, znajomi z zagranicy. Czy warto wracać do starych, klasycznych metod i inwestować w publikacje opracowane pod kątem matury?

Warto (bo warto wykorzystywać każdą falę motywacji, która daje nam energię do nauki). Można także wpleść język obcy w codzienny krajobraz, oglądać filmy z obcojęzycznymi napisami, słuchać piosenek, dać się porwać reklamom Wizzair'a, oddychać w weekendy paryskim, rzymskim, berlińskim powietrzem, a więc mówić w języku obcym przy każdej nadarzającej się okazji. Nieszablonowa, spontaniczna nauka może przynieść językową pewność siebie, ale uzupełnienie jej sumienną pracą jest zawsze mile widziane.

Na naszym blogu nie znajdziecie jednoznacznej podpowiedzi, jaka metoda nauki jest tą najlepszą - swoistą formułą uniwersalną, która zadziała w każdym przypadku. Będziemy za to przyglądać się mechanizmowi przyswajania nowego języka w świecie zabieganej rzeczywistości, dostrzegania go nawet w warszawskim otoczeniu, w pracy, w sklepie i na ulicy; poradzimy, jak wpleść język obcy w codzienność i we własne, indywidualne zainteresowania – bo jedno jest pewne, niezależnie od zdolności i predyspozycji, każdy ma w sobie potencjał i kreatywność, dzięki którym świat obcojęzyczny stoi otworem.